
100 dni do MŚ 2026: USA w ćwierćfinałach, Anglia wreszcie 'sprowadzi puchar do domu'?
Do Mundialu 2026 pozostało dokładnie 100 dni. Turniej rozpocznie się 11 czerwca starciem Meksyku z RPA na legendarnym Estadio Azteca. To będzie edycja pełna premier: po raz pierwszy gospodarzem będą trzy kraje (USA, Kanada, Meksyk), a o tytuł powalczy rekordowa liczba 48 drużyn. Jednocześnie może to być pożegnanie gigantów – ostatnia szansa Lionela Messiego i Cristiano Ronaldo, a także finał złotej generacji Belgii.
Reprezentacja USA, z Mauricio Pochetttino na ławce trenerskiej od września 2024, ma jasny cel: ćwierćfinał na własnym podwórku. Argentyński szkoleniowiec nie zmienia zdania mimo słabych wyników w ostatnim roku. Optymizm wrócił po sparingach z Paragwajem i Urugwajem jesienią. Kluczowe będą marcowe domowe mecze z Belgią i Portugalią – sukcesy tam otworzą drogę do marzeń.
Anglia podążyła śladem Brazylii (Carlo Ancelotti) i USA, zatrudniając mistrza Ligi Mistrzów Thomasa Tuchela. Z gwiazdorskim składem – Harry Kane, Jude Bellingham, Declan Rice, Bukayo Saka, Phil Foden – Three Lions muszą wreszcie wygrać. Minęło 60 lat od jedynego triumfu w 1966 roku.
Kanada przeżywa renesans: od historycznego udziału w MŚ 2022, przez półfinał Copa America 2024 pod wodzą Jesse'go Marscha. W grupie z Katarem, Szwajcarią i zwycięzcą barażu (prawdopodobnie Włochami) celują w wygraną i awans do 1/8 finału.
Ostatnia szansa Ronaldo (40 lat) z Portugalią, gdzie ofensywa błyszczy, ale obrona kuleje. Turniej przyćmią też napięcia polityczne: konflikt USA-Iran blokuje kibiców Persów, a w Meksyku (13 meczów, w tym otwarcie) grozi przemoc karteli po zabójstwie 'El Mencho'. Piłka nie rozwiąże wszystkiego, ale obiecuje emocje.



