
Co Premier League musi przejąć z mundialu 2026?
Mistrzostwa świata 2026 dostarczyły kibicom mieszanych wrażeń. Choć przerwy na nawodnienie, pokazy w przerwie meczu czy kontrowersyjne zachowania argentyńskich piłkarzy nie poprawiły widowiska, sama gra na boisku była porywająca. Premier League, która w poprzednim sezonie rozczarowała niską intensywnością, powinna wyciągnąć z turnieju konkretne wnioski.
Jednym z największych problemów angielskiej ligi był dramatycznie niski czas gry z piłką w polu – zaledwie 55 minut i 31 sekund na mecz. FIFA, pod wodzą Pierluigiego Colliny, wprowadziła skuteczne środki przeciwdziałające marnowaniu czasu: pięciosekundowe odliczanie przy wrzutach i autach, limit 10 sekund na zejście z boiska zmienianego zawodnika oraz wymóg pozostania poza boiskiem przez minimum minutę po opatrunku. Efekt? Średni czas gry z piłką wzrósł do 59 minut i 35 sekund.
Podobne rozwiązania trafią wkrótce do Premier League i EFL. Nowa reguła dotycząca interwencji bramkarzy – wychodzący zawodnik musi opuścić boisko na co najmniej minutę – ma ukrócić taktyczne symulacje. Sędziowie zaostrzą też walkę o pozycję przy stałych fragmentach gry, co powinno ograniczyć przepychanki w polu karnym.
Pozytywnym zjawiskiem był wzrost goli z dystansu – aż 16% wszystkich bramek mundialu padło spoza pola karnego. Dodatkowo powrót formacji 4-4-2 w fazie defensywnej u kilku drużyn przyczynił się do bardziej otwartych spotkań i wyższej średniej goli (2,96 na mecz). Jeśli te trendy rzeczywiście przeniosą się na angielskie boiska, kibice mogą liczyć na znacznie atrakcyjniejszą ligę w sezonie 2026/27.



