
Tottenham zrywa z erą 'banter'. Romero omija Arsenal i ląduje w Atletico
Roberto De Zerbi, zwycięstwo w walce o Mateusa Fernandesa i odważne przejęcie Sandro Tonali z Newcastle – Tottenham Hotspur w tym okienku transferowym wykonuje kolejne kroki, by definitywnie odejść od czasów, gdy dwukrotnie kończył sezon na 17. miejscu w Premier League. Największym zagrożeniem dla tej narracji wydawało się jednak możliwe odejście Cristiana Romero do Arsenalu.
Argentyński stoper, mimo talentu, od dłuższego czasu budził kontrowersje poza boiskiem. Jego absencja w kluczowym meczu z Evertonem przyspieszyła rozstanie, a plotki o transferze do rywala z północnego Londynu wywołały niepokój kibiców. Historia uczy, że takie ruchy – jak transfer Luisa Figo z Barcelony do Realu – mogą na lata zniszczyć wizerunek klubu.
Tottenham nie dopuścił jednak do tego scenariusza. Konkretne rozmowy ze strzelcami nie miały miejsca, a Romero ostatecznie trafił do Atlético Madryt, gdzie będzie współpracował z Diego Simeone. Decyzja ta pokazuje, że Spurs w końcu działają stanowczo i z rozwagą. W nowym, chłodnym stylu klub unikał niepotrzebnego dramatu, a zamiast tego skupił się na wzmocnieniach. Postępy zespołu wydają się tym razem trwałe, a kibice mogą liczyć na poważniejszą postawę w nadchodzącym sezonie.



