
Arbeloa: Mourinho zawsze będzie jednym z nas! Emocje przed starciem Realu z Benficą
W środę Real Madryt zmierzy się z Benficą w Lidze Mistrzów, co oznacza pojedynek Álvaro Arbeloi z jego byłym szefem, José Mourinho. Hiszpański szkoleniowiec Królewskich nie kryje podziwu dla Portugalczyka, nazywając go „jednym z nas” i wzorem dla swojej trenerskiej kariery.
Real zajmuje trzecie miejsce w 36-zespołowej tabeli fazy ligowej. Wygrana na Estadio da Luz zapewni im miejsce w czołowej ósemce i bezpośredni awans do 1/8 finału. Benfica, z 29. lokatą i sześcioma punktami po siedmiu meczach, musi zwyciężyć, by marzyć o barażach. Arbeloa, który rozegrał pod wodzą Mourinho 121 spotkań w Madrycie (w tym triumfy w La Lidze, Pucharze Króla i Superpucharze Hiszpanii), podkreśla unikalność „Specjalnego”. „Powiedziałem to pierwszego dnia jako trener: nie będzie nikogo jak José. Zawsze będzie jednym z nas. Każdy, kto próbuje go naśladować, zawiedzie. Moim sukcesem będzie bycie sobą” – stwierdził 43-latek.
Arbeloa objął zespół po Xabim Alonso na początku miesiąca. Po sensacyjnej porażce z Albacete w Pucharze Króla (eliminacja) i debiutanckiej klęsce, Real odbił się, wygrywając trzy kolejne mecze we wszystkich rozgrywkach, w tym 6:1 z Monaco w Lidze Mistrzów. Szkoleniowiec utrzymuje kontakt z Mourinho, ale nie nadużywa rad: „Wiem, jak wygląda jego telefon. Rozumiem, czemu często zmienia numer. Próbuję go jak najmniej niepokoić, ale to przyjaciel, do którego dzwonisz o 3 w nocy, a on odbierze”.
Plotki o powrocie Mourinho do Realu krążą, choć Portugalczyk tonuje je. Nigdy nie pokonał byłego klubu (0 wygranych w 5 meczach: 1 remis, 4 porażki). Środowe starcie w Lizbonie to powrót na stadion triumfu Realu z 2014 roku (4:1 po dogr. z Atlético w finale LM). Mourinho, który trzy razy wprowadził Real do półfinału Champions League, położył fundamenty pod erę Ancelottiego i Zidane'a. „Nie lubię hipotez. Zwycięstwo sprzed 12 lat i późniejsze sukcesy zasługują na uznanie, ale Mourinho zbudował bazę. Zawsze był, jest i będzie ceniony w klubie” – podsumował Arbeloa.



