
Ranking desperacji transferowej w Premier League: Które z 20 drużyn spanikowały najbardziej?
Zimowe okno transferowe w Premier League, które zamknęło się 1 lutego 2024 roku, to zawsze czas nerwów i desperackich ruchów. Drużyny walczące o utrzymanie, europejskie puchary czy obronę tytułu często podejmują ryzykowne decyzje, by ratować sezon. W naszym rankingu oceniamy poziom paniki wszystkich 20 klubów na podstawie liczby sprowadzonych graczy, ich jakości, terminu transakcji (zwłaszcza w ostatnich godzinach) oraz kontekstu tabeli. Kryteria obejmują desperację wynikającą z formy, kontuzji i presji kibiców.
Na czele rankingu desperacji lądują zespoły z dolnej części tabeli. Najbardziej zpanikowany jest Luton Town (1. miejsce) – beniaminek walczący o przetrwanie sprowadził w ostatniej chwili czterech graczy, w tym Sory Kaba z Midtjylland, desperacko szukając wzmocnień w ataku. Sheffield United (2.) i Burnley (3.) postąpiły podobnie, pożyczając graczy jak Oliver McBurnie czy David Datro Fofana, by uniknąć spadku. Nottingham Forest (4.), dręczony problemami finansowymi FFP, dokonał sześciu transferów, w tym Taylora Hysa z Barnsley.
Środek stawki to kluby jak Everton (8.) i Brentford (10.), które po słabym początku sezonu szukały stabilizacji – Everton ściągnął Armanda Issuę z Lecha Poznań. West Ham (6.) wzmocnił obronę Maxem Kilmanem z Wolves za 40 mln funtów. Zaskakująco wysoko Crystal Palace (9.) po kontuzjach kluczowych graczy.
Najspokojniejsze pozostają czołówka: Manchester City (20.), Arsenal (19.) i Liverpool (18.) – minimalne ruchy, jak pożyczka Timo Wernera do Tottenhamu (12., mimo aktywności). Chelsea (15.) kontynuowało szaleństwo, ale bez wielkiej paniki. Ten ranking pokazuje, jak zimowe okno eksponuje słabości: dolna ósemka wydała najwięcej w stosunku do potrzeb, ryzykując długoterminowe konsekwencje. Czy te transfery uratują sezony? Wiosna da odpowiedź.



