
Rice bagatelizuje wysokość: 'Nie czułem tego!' – Anglia w ćwierćfinale po szaleństwie w Azteca
Declan Rice zlekceważył obawy związane z rozrzedzonym powietrzem w Mexico City po tym, jak Anglia przetrwała chaotyczny wieczór na stadionie Azteca i awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata. Mimo wrogiej atmosfery Trzy Lwy pokonały Meksyk 3:2 i zmierzą się w kolejnej rundzie z Norwegią.
Anglia odniosła jeden z największych sukcesów w historii na wyjeździe, uciszając ponad 80 tysięcy kibiców na Estadio Azteca. Mimo trudnych warunków na wysokości blisko 2200 metrów nad poziomem morza podopieczni Thomasa Tuchela pokazali ogromną determinację i zdołali odeprzeć zacięty pościg gospodarzy. Dwie bramki Jude’a Bellinghama w zaledwie 98 sekund ustawiły spotkanie na korzyść Anglików.
Mimo gry w osłabieniu przez większą część drugiej połowy Anglikom udało się utrzymać korzystny wynik. Rice był jednym z najaktywniejszych zawodników, pokonując ogromne dystanse mimo warunków, które miały utrudniać grę Europejczykom.
Pomocnik Arsenalu nazwał to wydarzenie szczytem swojej kariery reprezentacyjnej i zdementował przedmeczowe obawy dotyczące wpływu wysokości na formę kadry. „Myślę, że to najlepszy wynik Anglii, jaki przeżyłem. Wszystko, czego się spodziewałem, i po prostu niesamowity wieczór. Wysokość nie była aż tak odczuwalna – mówiło się o tym bardzo dużo, ale dzisiaj naprawdę tego nie czułem” – powiedział Rice dla BBC Sport.
Zwycięstwo oznacza częściowe zadośćuczynienie za historyczne klęski Anglii w Azteca, w tym słynny „Rękę Boga” sprzed 40 lat. W nagrodę Anglia zagra w Miami z Norwegią, która awansowała dzięki Erlingowi Haalandowi. Wobec zawieszenia Jarella Quansaha Biało-Czerwoni muszą utrzymać defensywną dyscyplinę, by kontynuować walkę o pierwszy tytuł od 1966 roku.



