
Robertson wściekły: 'Niedopuszczalny' backheel Szoboszlai o mało nie kosztował Liverpool awansu w Pucharze Anglii!
Andy Robertson nie krył irytacji po błędzie Dominika Szoboszlai w trzeciej rundzie Pucharu Anglii, gdzie Liverpool pokonał na Anfield Barnsley 4:1. The Reds prowadzili 2:0 po fantastycznych golach Węgra i Jeremiego Frimponga, ale tuż przed przerwą Szoboszlai, po odzyskaniu piłki, próbował nonszalanckiego backheela w obrębie własnego pola sześcienkowego. To pozwoliło Adamowi Phillipsowi pokonać Giorgiego Mamardashvilego, dając rywalom z League One nadzieje na sensację.
Błąd Węgra zwiększył napięcie na stadionie, ale Liverpool uspokoił sytuację dzięki późnym trafieniom Floriana Wirtza i Hugo Ekitike, awansując do 1/16 finału. Trener Arne Slot zapowiedział rozmowę z Szoboszlai, a menedżer Barnsley Conor Hourihane nazwał akcję 'niezbyt szanującą' jego zespół.
Robertson, lewy obrońca The Reds, był równie ostry: 'To ładnie powiedziane! Dom zaliczył niesamowity 60-metrowy sprint na początku, dostał owację z Kop, i nie wiem, czy to mu uderzyło do głowy. Teraz możemy żartować, ale strata gola w ten sposób jest niedopuszczalna. Dom o tym wie. Był dla nas genialny w tym sezonie, ale taki brak koncentracji w polu karnym nas nie może spotkać' – stwierdził Szkot.
Liverpool pozostaje niepokonany od 11 spotkań we wszystkich rozgrywkach (6Z-5R), co jest ich najlepszą serią od 24 meczów bez porażki między wrześniem 2024 a styczniem 2025. Robertson podkreślił jednak nawyk dawania szans rywalom, jak w starciach z Leeds czy Fulham: 'Zbyt często w tym sezonie wpuszczamy przeciwników do gry. Przy 2:0 wyglądaliśmy na kontrolujących, ale ten indywidualny błąd postawił pytania. Ograniczyliśmy ich szanse, a ławka dała jakość'. The Reds poprawiają defensywę, ale muszą zrównoważyć to z ofensywą, by walczyć o trofea.



