
Arteta nie odpuszcza: Arsenal musi zareagować po 'bolesnej' klęsce z Man Utd!
Przewaga Arsenalu na szczycie Premier League skurczyła się do czterech punktów po bolesnej porażce 2-3 z Manchesterem United na Emirates Stadium. Mikel Arteta, menedżer Kanonierów, zażądał od swoich graczy natychmiastowej reakcji, podkreślając, że to oni muszą udowodnić swoją wartość.
Spotkanie obfitowało w zwroty akcji. Arsenal objął prowadzenie po samobójczym trafieniu Lisandro Martineza, ale Manchester United odwrócił losy meczu dzięki golom Bryana Mbeumo i fenomenalnemu strzałowi Patricka Dorgu. Mikel Merino wyrównał trzy minuty przed końcem, lecz w 87. minucie Matheus Cunha zapewnił zwycięstwo Czerwonym Diabłom pięknym curlingiem. To druga wygrana z rzędu pod wodzą tymczasowego trenera Michaela Carricka.
Dla Arsenalu to pierwsza ligowa porażka na własnym stadionie od maja (z Bournemouth). Był to zaledwie drugi domowy mecz w tym sezonie, w którym Kanonierzy tracili gola w którymkolwiek momencie, a aż 38 proc. wszystkich straconych u siebie bramek (3 z 8) padło w niedzielę. Po raz pierwszy od grudnia 2023 (z Luton Town) Arsenal stracił trzy lub więcej goli w jednym spotkaniu, kończąc passę 121 meczów bez takiej wpadki we wszystkich rozgrywkach.
'Arteta przyznał: "Trzeba oddać kredyt Manchesterowi United. Oddaliśmy im gola w nietypowy i bolesny sposób, potem mieli dwa genialne momenty z niesamowitymi golami". Podkreślił braki w dyspozycji: w pierwszych 30 minutach Arsenal dominował, ale później popełniał błędy w kluczowych strefach, tracąc kontrolę. "Gdy przegrywamy, biorę odpowiedzialność i chronię graczy. Marginesy są minimalne, teraz musimy zareagować. Pierwszy test to Liga Mistrzów z Kairatem w środę".
Błędy, jak nieprecyzyjne podanie Martina Zubimendiego, które wykorzystał Mbeumo, frustrowały kapitana Martina Ødegaarda. "Nie byliśmy wystarczająco dobrzy. Musimy analizować, trzymać się razem i wrócić silniejsi. Jesteśmy liderem, więc tylko praca" – podsumował Norweg.



