
Desperacja transferowa w Premier League: Ranking 20 klubów od opanowanych po spanikowanych
Zimowe okno transferowe w Premier League, które zamknęło się w poniedziałek, obfitowało w wydatki przekraczające 400 milionów euro – więcej niż jakakolwiek inna liga (maksymalnie 230 mln euro gdzie indziej). Beth Lindop analizuje desperację klubów, podkreślając, że styczniowe transfery są średnio o 20 proc. droższe niż letnie, a większość (np. 50 proc. napastników) nie wnosi goli do końca sezonu. Mimo sukcesów jak Virgil van Dijk czy Bruno Fernandes, duże zimowe zakupy sygnalizują panikę w obliczu rekordowo wysokiego poziomu gry i nagród za wyższe miejsca.
Ranking od najmniej do najbardziej zdesperowanych: Liverpool, mimo kontuzji i walki o top 4-5 z Chelsea i United oraz szans na LM, nie sprowadził nikogo. Upadł deal z Marcem Guehi (do City), ale latem dołączy Jérémy Jacquet z Rennes za 60 mln euro. Arsenal ma głęboką kadrę i jest faworytem do tytułu, Newcastle dziwi oszczędnością Arabów. Wolves i Burnley godzą się z spadkiem (Wolves zarobiło 50 mln na Strand Larsenie do Palace), Brentford, Sunderland czy Bournemouth inwestują w młodych (np. Semenyo do City, zamiast niego Rayan i Tóth).
Fulham ryzykownie kupiło Oscara Bobba (31 mln euro) za 22-latka z City. Leeds, Forest (Ortega z City), Brighton i Everton tylko wypożyczenia – szanse na top 5 to 2 proc., spadek 17 proc. Crystal Palace w chaosie: Glasner odchodzi, Guehi do City, Mateta prawie do Milanu (analiza Jamesa Olleya), ale wydali 90 mln na Johnsona i Strand Larsena (1 gol w sezonie). Tottenham solidnie z Gallagherem (40 mln), West Ham miesza Paquetę out (42,25 mln) z Castellanosem (27 lat). Najbardziej zdesperowane: City (95 mln na Guehi i Semenyo – obaj nie na kluczowe potrzeby) i Aston Villa (Abraham 28 lat, Luiz wypożyczenie za 2 mln), broniąc 7 pkt przewagi nad Liverpoolem.
.png?auto=webp&format=pjpg&width=3840&quality=60)


