
Palmer odmienił wszystko w doliczonym czasie. Chelsea rozbiła serca United
Kwietniowy wieczór 2024 roku na Stamford Bridge przyniósł jeden z najbardziej niezwykłych meczów Premier League. Chelsea, która prowadziła już 2:0, pozwoliła Manchesterowi United odwrócić losy spotkania, ale Cole Palmer w końcówce przypieczętował zwycięstwo gospodarzy hat-trickiem. Jego gol w 101. minucie ustalił wynik na 4:3 i zapisał się w historii ligi.
The Blues szybko zbudowali przewagę. Conor Gallagher otworzył wynik, a Palmer wykorzystał rzut karny, dzięki czemu po 19 minutach Chelsea prowadziła dwiema bramkami. United nie zamierzali jednak składać broni. Do 67. minuty goście zdobyli trzy gole i objęli prowadzenie 3:2, które utrzymywali aż do 99. minuty i 17. sekundy.
W końcówce Chelsea dostała kolejną szansę z jedenastu metrów. Palmer pewnie wykorzystał rzut karny, doprowadzając do remisu. Chwilę później, po krótkim rozegraniu rzutu rożnego i podaniu Enzo Fernándeza, znów znalazł się w dogodnej sytuacji. Jego strzał, po rykoszecie, wpadł do siatki w 100. minucie i 39. sekundzie.
Trafienie było wówczas najpóźniejszym golem dającym zwycięstwo w historii Premier League. Rekord miał zostać pobity 7 stycznia 2026 roku, gdy Harvey Barnes z Newcastle strzelił Leeds gola na wagę wygranej 4:3 w 101. minucie i 48. sekundzie. Dla United był to historycznie bolesny wieczór: nigdy wcześniej zespół nie prowadził tak późno, by ostatecznie nie zdobyć punktu. Na trybunach Stamford Bridge spotkanie oglądało 40 tysięcy osób.



